dziś chciałam Wam przedstawić moje róże do policzków i jedyny bronzer jaki posiadam :)
- Sleek, Life's a peach - jak sama nazwa wskazuję brzoskwiniowy kolor, matowy. Raczej nie można sobie nim zrobić krzywdy, więc jest idealny na początek przygody z różem.
- Bobbi brown, Nectar - dość intensywny kolor, ciemno różowy z domieszką czerwieni. Ma trochę wilogotną konsystencję, taką jedwabistą. Bardzo dobrze napigmentowany, matowy.
- Catrice, Colour Bomb z edycji limitowanej Revoltaire - cukierkowy kolor z delikatnym połyskiem (zawsze mieszam odcień ciemniejszy i jaśniejszy).
- Benefit, Dandelion - bardzo jasny, chłodny odcień różu. Daje matowe wykończenie Dość neutralny, idealny na co dzień.
- The Balm, Hot Mama - odpowiednik Orgasmu z NARS'a. Brzoskwiniowo-różowy róż z perłowym wykończeniem.
- The Body Shop, bronzer w kolorze 01 z edycji imitowanej Honey Bronze - matowy, jasny bronzer. Idealny do konturowania.
A teraz swatche :
Pozdrawiam :)



